Coaching Magdalena Ulasińska
10/01/11

W poszukiwaniu coachingu, czyli o zmianie perspektywy, ostrości widzenia i nowych możliwościach

Moje życie mogę z powodzeniem podzielić na 2 etapy: przed poznaniem idei coachingowych i po. Jak teraz myślę o wszystkim, co było, zanim weszłam na drogę rozwoju osobistego, to śmiało mogę to porównać z wygodnym, dobrze urządzonym pokojem, w którym wszystko było na swoim miejscu, panował porządek i każdy kąt zagospodarowany był zgodnie z planem. Bezpiecznie i trochę nudno. Bez miejsca na niespodzianki.

I wreszcie pewnego dnia ktoś odsłonił zasłony, do pokoju wpadło dużo światła i okazało się, że poza pokojem jest mnóstwo rzeczy, ludzi, możliwości i nowych okoliczności, o istnieniu których nie miałam zielonego pojęcia. I to jest trochę bolesna chwila. Bo jak  wiesz, że coś jest po drugiej stronie lustra, to sama wiedza i patrzenie w tamtym kierunku już Ci nie wystarcza. Chcesz więcej. Nowa perspektywa zaczyna kusić. A wraz z nowymi chęciami i pragnieniami niestety pojawia się strach.

Ludzki mózg skonstruowany jest tak, że każde pragnienie zmiany, nowe wyzwanie czy nietypowa sytuacja, wiąże się z pewną dozą strachu. Dzieje się tak dlatego, że pewien obszar śródmózgowia - ciało migdałowate, odpowiada w mózgu za nasze przetrwanie. Kiedy pojawia się potencjalne zagrożenie, ciało migdałowate uruchamia mechanizm walki lub ucieczki. Znamy to bardzo dobrze, w sytuacji konfliktowej albo jesteśmy agresywni, atakujemy drugą osobę (walka) albo uciekamy od konfliktu. Jest jeszcze trzecia strategia, tak zwany opos. Możemy jeszcze udawać, że nas nie ma, nic nie widzimy, to też jest sposób na poradzenie sobie w trudnej, nowej sytuacji.

Czyli z jednej strony pojawiają się pragnienia, marzenia, plany, a z drugiej strony naturalny strach sabotuje każdą próbę zmiany. Odczuwamy to mniej więcej tak: wiem czego chcę, ale jakoś dziwnie się składa, że tego nie robię. Oczywiście, gdybym chciała, to na pewno bym to zrobiła, ale teraz nie mam czasu, mam dużo na głowie, a poza tym nie lubię, jak ktoś / coś zmusza mnie do czegokolwiek. To ma piękną nazwę: WYMÓWKI. Myślę, że każdy osiąga w tym swoją własną klasę mistrzowską. 

Tak właśnie było ze mną, kiedy nagle zobaczyłam mnóstwo nowych perspektyw i obleciał mnie strach. Co ja mam teraz z tym zrobić? I tu zaczął się cały długi cykl zmiany. Prawdziwa zmiana potrzebuje czasu, nowych bodźców,  absolutnego nie poddawania się i ślepej wiary, że skoro już coś się zadziało, to znaczy, że jest to dla mnie dobre. Prawdziwa zmiana jest trudna do zauważenia, do uchwycenia, dopiero po długim czasie, kiedy porównujesz siebie do osoby, jaką kiedyś byłeś, nie widzisz zbyt dużego podobieństwa.

Ze zmianą jest tak, że najpierw pojawia się euforia, zapał i oczywiście chęć natychmiastowego efektu. Efektu jakoś nie widać i chęci zaczynają się w naturalny sposób rozpływać… Potem dochodzi jeszcze zniechęcenie, przygnębienie, tak zwany dół i wracamy do punktu wyjścia. A potem próbujemy znowu. I zataczamy takie kółka kilka, kilkanaście razy. I dopiero, kiedy pójdziemy krok dalej, wytrwamy w swoich postanowieniach, zaakceptujemy brak natychmiastowego wyniku i zrozumiemy, że nie o efekt tu chodzi, ale o drogę, którą podążamy, wtedy zmiana faktycznie zaczyna się dokonywać. Ta droga to nic innego jak rozwój osobisty.

Początek tej drogi to moment, kiedy postanowisz iść na przód, ale końca drogi niestety nie ma…. Kupujesz one way ticket, bilet w jedną stronę. Nie zawrócisz, bo nie zadowolisz się już tym, czym kiedyś, a przed tobą wielka niewiadoma. To droga mało komfortowa, bo nie jesteś już na swoim bezpiecznym, czytaj znanym, terytorium. Tu może zdażyć się wszystko. Zmierzysz się ze swoimi lękami, fałszywymi przekonaniami na temat świata i innych ludzi, złamiesz swoje schematy i zrezygnujesz z podążania przetartymi szlakami, zrozumiesz, że wiele rzeczy ma się zupełnie inaczej, niż sądziłeś. Wywrócisz swój świat do góry nogami. Jak mawiał Forrest Gump ŻYCIE JEST JAK PUDEŁKO CZEKOLADEK. NIGDY NIE WIESZ, CO CI SIĘ TRAFI. Jesteś na to gotowy?

 To droga trudna, ale zapewniam, że ekscytująca. Przypomnij sobie czytane w dzieciństwie książki przygodowe. Pana Samochodzika, Tomka Wilmowskiego, Dziką Mrówkę. I pomyśl, że możesz wyruszyć w ekscytującą podróż, przeżyć przygodę swojego życia, ruszyć po skarb. Ten skarb to Twoje nowe możliwości, spełnione marzenia, odwaga do realizowania celów, spokojne serce i spokój ducha. Po prostu szczęście. Zmiana dokona się na poziomie mentalnym, emocjonalnym, duchowym. A potem zamanifestuje się niesamowitymi, rzeczywistymi wynikami. Zdarzy się cud, którego wcale się nie spodziewałeś. 

U mnie to było tak…  

Wróć