Coaching Magdalena Ulasińska
10/02/11

W poszukiwaniu coachingu, czyli o zmianie perspektywy, ostrości widzenia i nowych możliwościach – ciąg dalszy…

Moja przygoda z ROZWOJEM rozpoczęła się kilka lat temu. Przytrafił mi się wyjątkowy moment w życiu. Jeden z tych, kiedy czujesz, że nastała wiekopomna chwila. Nazwijmy to językiem Spencera Johnsona, ni mniej ni więcej, tylko KTOŚ ZABRAŁ MÓJ SER. Pan Spencer określa mianem SERA  wszystko to, co jest dla nas naprawdę ważne, potrzebne, wartościowe. Określenie, że KTOŚ go zabrał też nie jest przypadkowe. To tak zwany wróg zewnętrzny, bliżej niezidentyfikowany, nazwijmy to okolicznościami, kryzysem na rynku, ogólnym pechem, przypadkiem, albo po prostu „to zła kobieta była…”. Coś. Przychodzi coś, zmiata Ci Twój ser i nagle znokautowany leżysz. Jednym słowem zapowiedź dużej zmiany.

Brzmi znajomo, prawda? Studium przypadków może być tu bardzo szerokie: niespodziewane zwolnienie z pracy, nagły brak zleceń czy jakikolwiek inny koniec istniejącego status quo. Zmiana jest bardzo potrzebna, jest niezbędnym czynnikiem rozwoju, popchnięcia naszego życia do przodu, zmusza nas do opuszczenia strefy komfortu i zabrania się za działanie. I teraz następuje moment najważniejszy, może nawet chwila grozy. To tu właśnie mieści się przełom. Niepowtarzalna okazja, żeby odważnie wyruszyć w nieznane. To chwila wyboru.

Jest kilka rozwiązań. Możesz zacząć obwiniać wszystko, co jest wokół Ciebie, wskazywać winnych, nakręcać się, przyjąć postawę gdyby nie oni, wszystko przez nich , jednym słowem wszyscy sprzysięgli się przeciwko Tobie.  Można też myśleć co ze mną jest nie tak, jeśli to nie oni, to może ja jestem nieudacznikiem? Opcji w tym sposobie myślenia jest bardzo wiele. Bardzo wiele pomysłów, jak odpowiedzialność przerzucić na innych lub dobić siebie samego. Takie znęcanie się nad sobą na poziomie mentalnym.

 Jest jeszcze druga opcja. Można myśleć o sobie całkiem dobrze, nie za bardzo obwiniać innych, wierzyć w lepszą przyszłość, ale utknąć w pozycji oposa, czekając na bardziej sprzyjające okoliczności. Czyli zamierasz w bezruchu i czekasz na cud. W końcu Ci się należy. Czekasz sparaliżowany nie robiąc nic. Nie podejmujesz żadnych działań. Wierzysz w swoją szczęśliwą gwiazdę i w okoliczności, które nadejdą same. To była niestety moja opcja. Utknęłam w miejscu niczym ludzkie postaci w labiryncie Spencera Johnsona. Na szczęście szybko zorientowałam się, że w taki sposób nigdy nie posunę się do przodu. I wraz z rozwojem, pracą nad sobą, inspirującymi osobami, które miałam szczęście spotkać na swojej drodze, kolejnymi mądrymi książkami, wreszcie zrozumiałam, że to, co się dzieje wokół mnie jest w 100% zależne ode mnie. Dosłownie. To niby prawda oczywista, ale z drugiej strony szok. Taka myśl sprowadza się do jednego słowa, jednego z najważniejszych słów w życiu człowieka: odpowiedzialność. Kiedy zaczęłam ją postrzegać w zupełnie innym świetle, moje sprawy wreszcie ruszyły do przodu.

I tu zaczyna się trzecia opcja, którą masz do wyboru, w związku z zaistniałą sytuacją, że akurat ktoś zabrał Ci Twój ser. Możesz myśleć, że to wspaniały czas na podsumowanie, wnioski, analizę. To czas na wspaniałe pytania. Co nie zadziałało? Co wpłynęło na obecną sytuację? Kto jest za to odpowiedzialny? Jaka jest rzeczywistość? Co myślę? Co czuję? Czego ja chcę? Co jest dla mnie ważne? Co mogę zrobić? Jakie mam możliwości? Czego się nauczyłem?

Podobnych pytań jest tysiące. Choć są bardzo różne, łączy je jedno: mają niezwykłą moc i magię, która zabiera nas w świat nowych możliwości, działania, projektowania dobrej dla nas przyszłości. Możemy korzystając z dotychczasowego plecaka doświadczeń (czasem jest to po prostu garb), wyruszyć na podbój nowych lądów, rynków, sektorów.

Bierzemy ze sobą całą mądrość, wszystkie schematy, które zadziałały i gwarantują nam sukces i przykładamy ten szablon do całkiem nowego rysunku. Możemy namalować nowy obraz przyszłości, opartej na tym, czego tak naprawdę chcemy, poukładać rzeczywistość dookoła nas po swojemu, działać w zgodzie ze swoim głosem, wartościami. Możemy zamieniać marzenia na cele i zacząć je realizować, porażki zamieniać na doświadczenia i uczyć się dzięki nim, problemy traktować jak wyzwania, które dodają dobrego smaczku. Możemy, bo wszystko zależy od nas. Każdy ma wybór co zrobi z tą chwilą, tygodniem, miesiącem, swoim życiem, pracą. Wybór dotyczy naszych myśli o sobie, nastawienia, tego co robimy w każdej sekundzie dnia i czy stwarzamy sobie możliwości do wyrażania siebie. Wybór dotyczy tego, jak postrzegamy świat. Czy jest on tylko szarą rzeczywistością i splotem różnych wydarzeń, czy może fascynująca przygodą pełną wyzwań i nowych możliwości? Jak spojrzeć na nowo na siebie, na świat, na rzeczywistość dookoła? Jest na to wiele sposobów. Jakich? Każdy powinien odkryć swoje...

Wróć