Coaching Magdalena Ulasińska
22/05/12

Fizyka poszukiwania

Wiosna. Wszystko budzi się do życia po zimie. Wraca chęć do rannego wstawania, pomysły mnożą się w głowie, znowu mam energię! Pracuje mi się lepiej, szybciej i efektywniej. Przynajmniej  u mnie tak to działa. Korzystając z przypływu sił i pozytywnej mocy, postanowiłam z iście detektywistycznym zacięciem  wyruszyć w świat poszukiwań. Poszukiwań czego? Nie, nie sensu życia. Sens życia zostawiam w spokoju, odkąd zajął nim Monty Python, ma się dobrze. Wyruszam w poszukiwanie podpowiedzi, znaków i wypatrywanie drogowskazu.

Jeden z moich ukochanych filmów „Jedz, módl się, kochaj” kończy się, jak Julia Roberts wskakuje na rower i pędzi na spotkanie swojej miłości (zrozumiała wreszcie!). Jako tło, oprócz bajecznych krajobrazów Bali, padają słowa, które mocno trafiły w moje coachingowe serce. To fizyka poszukiwania: „Jeśli jesteś wystarczająco dzielny, żeby zostawić za sobą wszystko i wyruszyć na poszukiwanie prawdy zewnętrznej lub wewnętrznej. Jeśli wszystko, co napotkasz na swojej drodze potraktujesz jako podpowiedzi i wszystkich napotkanych ludzi jako nauczycieli. Jeśli jesteś w stanie wybaczyć sobie kilka gorzkich błędów, WTEDY PRAWDA NIE BĘDZIE PRZED TOBĄ ZATAJONA”.

Postanowiłam pójść tym tropem. Przyjrzę się drobnym wydarzeniom mojego życia i poszukam drogowskazu. Dokąd? Do prawdy. Prawdy o mnie i otaczającym świecie. Dlaczego drobnym? Ponieważ tych dużych, przełomowych momentów jest tak naprawdę niewiele. Kilka. Przełom to przełom i nie zdarza się codziennie. A może, to, co ważne, właśnie zdarza się codziennie, tylko nie zwracamy na to uwagi?

Zacznę od filmów, które ostatnio widziałam. Uwielbiam historie opowiedziane za pomocą obrazów. „W ciemności” Agnieszki Holland to niezwykła opowieść o pomocy uciekinierom Getta we Lwowie. Poldek Socha ukrywał ich w kanałach przez ponad rok. Przynosił jedzenie i dawał wsparcie. Początkowo motywatorem były dla niego pieniądze, potem już sama chęć niesienia pomocy. Ryzykował swoje życie i bezpieczeństwo rodziny. Film trafił mi w serce. Dobry coach powinien teraz spytać: CO BIERZESZ SOBIE Z TEJ HISTORII? Biorę sobie taką refleksję, że skoro ludzie są w stanie pomagać innym ryzykując tak wiele, to ja tym bardziej mogę pomagać we wszystkich zwyczajnych sytuacjach życia codziennego. Być bardziej otwartą na pomoc. Pomagać częściej. To mój pierwszy drogowskaz.

Urzekła mnie również historia wrażliwego ekscentryka, w filmie „Wszystkie odloty Cheyenne” Paolo Sorrentino. Sean Penn w długich, natapirowanych włosach, uszminkowanych ustach i pomalowanych paznokciach z lekkim odpryskiem, wyruszył w podróż. Wyruszył, żeby  odnaleźć prześladowcę ojca z Auschwitz. Przy okazji odnalazł siebie. Film jest pełen niezwykłych dialogów, zapadających głęboko w serce. W pamięci utkwił mi jeden: "Jest wiele rodzajów śmierci, najgorszy z nich pozostawia Cię przy życiu". Co biorę dla siebie z tej historii? Biorę myśl, że wegetacja, apatia, brak działania  i energii, żeby się rozwijać równa się śmierć. Kiedyś już nie żyłam przez kilka dobrych lat. Nie chcę więcej śmierci, CO W TAKIM RAZIE CHCESZ W ZAMIAN? Chcę żyć! Żyć naprawdę. Rozwijać się, realizować marzenia i pasje zawodowe. Dostrzegać codziennie szczęście, które mnie otacza i uśmiechać się na samą myśl. Cieszyć się życiem – to drugi drogowskaz.

„Służące” Tate Taylor zaimponowały mi swoją siłą. Miały siłę i odwagę, żeby walczyć o swoje prawa. I były w tym konsekwentne. Kobiety potrafią! Zapamiętałam też słowa, które czarnoskóra służąca mówiła codziennie do małej, białej dziewczynki, którą się opiekowała. Mówiła codziennie patrząc dziewczynce prosto w oczy: PAMIĘTAJ, JESTEŚ MĄDRA, JESTEŚ PIĘKNA, JESTEŚ WAŻNA. Właśnie te słowa zainspirowały mnie najbardziej. To słowa, które dzieci powinny słyszeć każdego dnia od swoich rodziców. Czarnoskóra opiekunka budowała w ten sposób poczucie wartości dziewczynki. Co z tej historii biorę dla siebie? Biorę postanowienie, żeby codziennie słowami i działaniami mówić bliskim osobom, że są mądre i ważne. A pozostałym osobom okazywać szacunek. Docenianie innych i szacunek – to mój trzeci drogowskaz.

Czytam teraz książkę Macieja Bennewicza „Coaching Tao”. To kolejna książka tego autora, która powoduje, że jestem bardziej uważna na otaczający mnie świat. I głębiej zastawiam się nad sobą. Co biorę dla siebie z tej lektury? Przede wszystkim ćwiczenia, które wiele wnoszą. Bardzo podoba mi się ćwiczenie ciszy. Siedzieć pół godziny w milczeniu i nie wypełniać przestrzeni żadnym działaniem, oto jest wyzwanie. Co sobie z tego biorę dla siebie? Wielką ciekawość. Co takiego usłyszę? Co powie moje ciało i myśli? Ciekawość do nowych rzeczy – oto drogowskaz czwarty.

Zaczęłam czytać „Zalety irracjonalności” Dana Ariely. Uwielbiam Go! Wyniki prowadzonych przez niego badań i eksperymentów zmieniają spojrzenie na codzienną logikę, którą się kieruję. Okazało się po pierwszej lekturze tego autora („Potęga irracjonalności”), że jestem kompletnie irracjonalna w swoim działaniu. Teraz odkrywam zalety takiego stanu rzeczy. Co biorę dla siebie z tej książki? Oprócz dystansu do siebie i poczucia humoru, którymi  Dan Ariely bardzo mi zaimponował, biorę jeden z  wniosków jego badań: EFEKT IKEA. Mechanizm polega na tym, że jak wkładamy w coś (np. składanie regału czy choćby pudła) naszą własną pracę i zaangażowanie, czujemy dumę, radość, a efekt jest przez nas bardziej doceniany i podziwiany. Zapamiętam to i duże zaangażowanie wprowadzę do większej ilości spraw. Efekt Ikea – to mój kolejny drogowskaz.

Mogłabym tak długo. Bardzo długo. Początkowo planowałam przywołać w pamięci kilka ostatnich zdarzeń i zastanowić się, jak wyciągane wnioski mogą przybliżyć mnie do poznania prawdy o sobie. Teraz mam w głowie dziesiątki takich faktów i zastanawiam się,  z której prawdy objawionej zrezygnować. Jak to możliwe? Otóż, jeśli skupimy się na fizyce poszukiwania, okazuje się, że nasz codzienny świat pełen jest podpowiedzi i okazji do uczynienia swojego życia lepszym i szczęśliwszym. Pytanie brzmi: CZY TO ZAUWAŻAMY? Zauważać – to następny drogowskaz.

Nie mogę skończyć tej opowieści bez przywołania jeszcze jednego pięknego czynnika uczącego – drugiego człowieka. Nauczyciele życia. Mam ogromną przyjemność spotykać wokół siebie ciekawe osoby. W ciągu ostatnich kilku miesięcy na moich szkoleniach pojawili się ludzie o niezwykłym hobby. Wśród nich byli: tropiciel i fotograf zjawisk paranormalnych (UFO), którego obserwacje rozpowszechniane są w mediach, osoba, która w wolnych chwilach łączy się przez radiostację w całym światem (np. ze stacją badawczą na Antarktydzie), zapalony gołębiarz, którego podopieczni przylatują do niego z drugiego krańca Europy, zapalony mistrz szachów z wynikami. Różne hobby, jedna wspólna cecha: niesamowity błysk w oku i pasja, która zaraża swoim pięknem. Jaka nauka dla mnie? Żyć i pracować z pasją – to sedno sprawy. I zarazem mój siódmy drogowskaz.

Drogowskazy, poszukiwania, głębszy sens – to brzmi niezwykle poważnie. Nie o to dokładnie chodzi. Dlatego na koniec opowiem coś jeszcze. Opowieść z lutego tego roku. Z powodu braku miejsc w samolocie do Warszawy, z pełnym entuzjazmem zarezerwowałam bilet na busa, który odjeżdżał o 4.20 rano (uwielbiam takie abstrakcyjne pory). Wybierałam się na bardzo ważne dla mnie spotkanie. Pomimo świetnego przygotowania do podróży i słuchania ze zrozumieniem Pani, która przez telefon dokładnie wytłumaczyła mi lokalizację przystanku, stałam bladym świtem ( a właściwie ciemną nocą) po niewłaściwej stronie dworca! Stałam i czekałam na busa, który nigdy nie nadjechał. Kiedy wracałam 3 dni później swoim samochodem z powrotem do domu, przy wjeździe na autostradę pomyliłam kierunki, zamiast na Gdańsk, pojechałam w drugą stronę… Czas na pytanie: JAK TO MOŻLIWE, ŻE TAKIE SYTUACJE ZDARZAJĄ MI SIĘ REGULARNIE? Niezależnie od mojej uważności i przygotowania. Zdarzają się i już. Odpowiedź objawiła mi przyjaciółka: JEŚLI POMIMO USILNYCH STARAŃ I PRÓB NIE POTRAFISZ CZEGOŚ ZMIENIĆ – ZAAKCEPTUJ TO! Coś w tym jest. Akceptacja – to mój przedostatni drogowskaz.

Co będzie z ostatnią podpowiedzią? Mam! Dystans do siebie i poczucie humoru. Najlepiej jest pośmiać się z siebie. Tego się teraz pouczęJ Jestem bliższa prawdy? Mam nadzieję.

A Ty, co bierzesz dla siebie z fizyki poszukiwania?

Wróć