Coaching Magdalena Ulasińska
29/03/11

Carpe Diem

Ciesz się życiem

Chwytaj dzień, łap chwilę, uchwyć piękno życia w jednym kadrze. Kilka dni temu zaczęła się kalendarzowa wiosna, więc temat jest jak najbardziej na czasie. Choć sama jestem zwolenniczką kolekcjonowania wspaniałych chwil przez cały rok, to przyznaję, że wiosna szczególnie sprzyja euforii. Warto zauważyć dzień, w którym nagle zaczyna nam się chcieć więcej, bardziej i mocniej. Cokolwiek dla każdego to oznacza.

Przychodzi taki moment, kiedy słońce zaczyna świecić mocniej i dłużej, a powietrze pachnie czymś niesprecyzowanym. Wyzwala to tęsknotę za przygodą, marzenia odżywają i wstępuje  w człowieka siła. Eh, życie jest po prostu piękne!!!

A gdyby tak zapamiętać ten dzień, uchwycić euforię, zapał, motywację, zauważyć i nazwać uczucia, myśli, które temu towarzyszą? I stworzyć dla siebie swój zestaw dodający sił? Taka tabletka siło pędna. Można byłoby ją stosować zawsze wtedy, kiedy pojawi się potrzeba. Zestaw awaryjny na zwiększanie motywacji.

Miedzy naszymi myślami a tym, co robimy jest bardzo prosta zależność. Myśli wpływają na nastawienie. Jakie mamy nastawienie, kiedy myślimy o tym, że na dworze jest brzydka pogoda, wieje silny wiatr (o co w 3-mieście akurat nie trudno), jest zimno, ciemno, dopiero 5 rano, a przed nami poniedziałek, wtorek, środa… tydzień nudnej pracy, mało znaczących zadań, nieciekawych ludzi. Z jakim nastawieniem wstaniemy z łóżka? I jaki wyraz twarzy będzie nam towarzyszył przy porannym prysznicu? A może być zupełnie inaczej. Możemy się obudzić z ciekawością dziecka, z niecierpliwością oczekiwać na rozwój wydarzeń, pomyśleć, że mamy wyjątkowe szczęście uchwycić ciszę i bezruch domowego poranka. A poza tym to niesamowite śmieszne obserwować swój grymas na twarzy w tak piękny poranek… Z takim nastawieniem damy sobie szansę na dobry humor już od samego rana, poczujemy dumę, że dajemy radę tak wcześnie wstawać i jakie mamy szczęście, ponieważ dziś będzie wspaniały dzień.

Zdarza mi się wstawać od czasu do czasu o 3.30 rano, żeby zdążyć na samolot do Warszawy o 5.40. To idealna pora, żeby zacząć zajęcia zawodowe w stolicy przed 9.00. Za pierwszym razem poranek o tak abstrakcyjnej porze wydał mi się wręcz absurdalnie śmieszny. Śmieszne było, że w środku nocy zaczynam mój dzień.  Zabawna była godzina porannego prysznica i wyjścia z domu. Wszyscy i wszystko wokoło spało. Cisza, spokój, bezruch, klatka stop. Była w tym magia. A na lotnisku o godzinie 4.45 zaskoczenie. Tam była pełnia życia. Mnóstwo ludzi, ruch, hałas, tempo. Zafascynowało mnie to. Samolot pełny osób, którzy tak, jak ja rozpoczęli swój dzień bardzo wcześnie. Nie widziałam żadnej znużonej twarzy, zaspania, raczej pełna moc, pomimo wczesnej godziny. Od tamtej pory bardzo lubię ten poranny samolot i poczucie, około południa, że dopiero 12.00, a ja zrobiłam już tak wiele…

Myśli kształtują nastawienie. A na myśli mamy wpływ. Tak, tak, mamy. Niezaprzeczalnie. To MY decydujemy o czym myślimy, jak postrzegamy świat, jak długo celebrujemy nasze nieszczęścia i jak bardzo gratulujemy sobie sukcesów. Wszystko zależy, czy widzimy szklankę do połowy pełną, czy pustą. Dostajemy więcej tego, o czym myślimy. Mamy również wpływ na to, jakiego języka używamy. Bo zarówno myśli, jak i słowa wytwarzają pewną energię. Już bardzo małe dziecko dobrze czuje różnicę między słowem mama, mamusia, a matka. Jest różnica między chęcią  popracowania, a koniecznym braniem się za robotę. Między poczytaniem książki, a przebrnięciem przez lekturę. Między chcę, a muszę. Między promowaniem się na rynku i stwarzaniem sobie nowych możliwości, a walczeniem o nowe zlecenia. Między pacyfikowaniem innych, a przekonywaniem. Kiedy posługujemy się językiem agresywnym i  walczymy, pacyfikujemy, pokonujemy, udowadniamy coś innym, to tak naprawdę cały czas jesteśmy na wojnie. A na wojnie zawsze ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. I zawsze są ofiary. Walka przez całe życie musi być bardzo męcząca.

Na nasze nastawienie ma duży wpływ, w jaki sposób myślimy o swoich sukcesach i porażkach. Czy porażki nazywamy doświadczeniem, z którego wyciągamy wnioski i uczymy się? Czy traktujemy trudniejsze chwile jak bardzo cenny czas na głębsze przemyślenia i redefiniowanie swoich kierunków i celów? Czy gratulujemy sobie sukcesów i doceniamy własne starania, czy uważamy, że to po prostu ud szczęścia, fart, nic takiego?

Warto dbać i starannie dobierać myśli. Myśli na temat świata, rzeczywistości, w jakiej żyjemy, ludzi dookoła nas, pracy, naszego potencjału, możliwości, szans, realizacji marzeń. Myśli bezpośrednio wpływają na nastawienie, a nastawienie determinuje działanie. Jeśli przygotowując się do jakiegoś wydarzenia zadbamy o pozytywne myśli i odpowiednie nastawienie, możemy się spodziewać ciekawej przygody. Bo cokolwiek będziemy myśleli, to na pewno będziemy mieć rację. Pozytywne nastawienie gwarantuje otwartość na nowe doświadczenie, przyzwolenie na dobry humor i ciekawość przeżyć.

Proponuję wraz z wiosenną energią wyrobić sobie nowy nawyk. Nawyk radości i cieszenia się każda chwilą. Nawyk patrzenia na świat oczami dziecka. Nawyk uśmiechu i częstego śmiania się. Nawyk wypatrywania interesujących rzeczy w swoim otoczeniu. Wystarczy do tego odrobina chęci i poczucia humoru. I ciekawości, co się wydarzy. Proponuję zacząć robić stare rzeczy – w nowy sposób. Jechać do pracy inna drogą. Pokroić chleb wzdłuż. Nie ugotować obiadu i poczekać na reakcję rodziny. Cały dzień opowiadać kawały. Dorysować sobie wąsy w hołdzie Małyszowi. Zobaczyć jak wygląda nasz dom z perspektywy wiszenia głową w dół z łóżka. Wspiąć się na najwyższy punkt naszego miasta i zobaczyć panoramę. Skoczyć na bungie. Zanurkować. Skoczyć ze spadochronem. Wszystkiego próbowałam (no może oprócz wąsów) i zapewniam, że taka zmiana perspektywy stwarza zupełnie nowe ramy dla naszego życia. Wreszcie jest fajnie. Wreszcie jest ciekawie. Wreszcie coś się dzieje.

I prawdą jest, że wszystko zaczyna się w głowie… Carpe diem!!!

Wróć