Coaching Magdalena Ulasińska
09/10/12

a= x+y+z

" Dlaczego wszyscy tutaj są tak szczęśliwi, a ja nie?
- Dlatego, że nauczyli się widzieć dobro i piękno wszędzie - odrzekł Mistrz.
- Dlaczego więc ja nie widzę wszędzie dobra i piękna?
- Dlatego, że nie możesz widzieć na zewnątrz siebie tego, czego nie widzisz w sobie."
Anthony de Mello
Odwieczny temat powieści, utworów, rozprawek i rozmów. Szczęście. I nieodłączne pytanie zadawane przez filozofów, poetów, pisarzy: Jak być szczęśliwym? Definicji szczęścia jest tyle, ile ludzi na świecie. Każdy ma swoją koncepcję i pomysł na to, co mogłoby nas uszczęśliwić. Przytaczanych jest przy tej okazji dużo faktów i jeszcze więcej mitów. Ja skupię się na wersji, w którą wierzę i którą mam sprawdzoną w praktyce.
Już zastanawiałam się jak to jest z naszym odczuwaniem szczęścia. Czy dostajemy je w spadku po przodkach czy nabywamy? Dla przypomnienia: okazuje się, że 50% ogólnego stanu zadowolenia jest uwarunkowana genetycznie. Ale uwaga, pozostaje jeszcze drugie 50%, z czego 10% to uwarunkowania społeczne (wykształcenie, pochodzenie, środowisko, dochody) i 40% to nasz własny wkład. Co to oznacza? W 40 procentach mamy wpływ na to czy czujemy się szczęśliwi. I ja właśnie teraz skupię na tych 40%.
Bardzo zainspirowała mnie i nastroiła pozytywnie książka Tal Ben – Shahara „W stronę szczęścia”. Czytałam ją 2 lata temu i teraz z przyjemnością do niej wracam. Tal Ben Shahar jest doktorem i prowadzi na Harvardzie cieszące się niezmienną popularnością seminaria z psychologii pozytywnej. Zastanawiając się na sednem szczęścia stworzył hamburgerowy model szczęścia. Co hamburgery mają wspólnego ze szczęściem?
W czasie treningów i przygotowywania się do turnieju squasha, autor był na zdrowej diecie, która absolutnie wykluczała jedzenie fastfoodów. Motywację i wytrwanie w takim postanowieniu wzmacniała nagroda: 2 dni hamburgerowej rozpusty po zakończeniu turnieju. I oto Tal Ben Szhahar stał z 4 wymarzonymi hamburgerami na tacy. Czekał ma ten moment bardzo długo. Wreszcie miał je przed sobą i… nie miał na nie ochoty! Zdawał sobie sprawę, że po miesiącu zdrowego odżywania jego organizm oczyścił się z toksyn, przestawił na inny typ jedzenia i miał dzięki temu mnóstwo energii. Wiedział bardzo dobrze, że jeśli je zje, w trakcie jedzenia będzie zadowolony, bo znów poczuje smak, który lubi i to mu sprawi przyjemność. Tylko co potem? Po posiłku znów pojawi się uczucie ciężkości w żołądku, brak energii, senność. Czyli szczęście będzie bardzo krótkotrwałe. Co wybrać? Chwilową przyjemność czy szczęście odwleczone w czasie? I tak oto narodził się hamburgerowy model szczęścia.
Hedonizm to pierwszy hamburger. Smaczny tu i teraz, przynosi natychmiastową korzyść w tym konkretnym momencie, ale w dłuższej perspektywie raczej szkodzi. Hedonista żyje chwilą obecną, ale nie interesują go zupełnie negatywne konsekwencje w przyszłości. Hedonistę interesuje jedynie sama droga, nie zauważa na końcu celu.
Wyścig szczurów to drugi hamburger. Wegetariański, złożony tylko z najzdrowszych składników starannie dobranych, ale kompletnie niesmaczny i pozbawiony jakichkolwiek walorów smakowych. Nie ma żadnych korzyści tu i teraz, ponieważ jedzenie nie sprawia przyjemności, ale za to będzie skutkował dobrym zdrowiem w przyszłości. Taka osoba poświęca teraźniejszość na rzecz przyszłości. Poświęca się i cierpi teraz, żeby osiągnąć wymarzoną korzyść potem. Żyje iluzją, że osiągnie szczęście, kiedy dotrze do wyznaczonego celu.
Nihilizm jest trzecim hamburgerem. Chyba najgorszym z możliwych. Nie dosyć, że niesmaczny teraz, to jeszcze grozi negatywnymi skutkami w przyszłości. To osoby, które utraciły chęć życia, nie potrafią się cieszyć ani teraźniejszością, ani nie czekają na radosną przyszłość. Nihilistę nie cieszy ani droga, ani cel.
Rzecz w tym, że żaden z wymienionych typów hamburgerów nie przynosi pełni szczęścia. Albo na rzecz szczęścia trzeba zrezygnować z przyjemności tu i teraz, albo koncertując się na tu i teraz zrezygnować ze szczęścia potem. Nie wspominając już o tym, że można jeszcze nie odczuwać szczęścia w ogóle i nigdy. Szczur wyścigowy jest niewolnikiem przyszłości. Hedonista teraźniejszości. Nihilista przeszłości. Co zatem wybrać?
Rozwiązanie idealne przynosi hamburger numer cztery! Szczęście, czyli hamburger doskonały. Pyszny, smakowity, ale jednocześnie zdrowy. Przyjemność tu i teraz i korzyści w przyszłości. Pytanie, które powinniśmy sobie nieustannie zadawać to: „Jak to zrobić, żeby być szczęśliwym i teraz, i w przyszłości?”.
Myślę, że warto przypomnieć sobie momenty w swoim życiu, kiedy byliśmy uczestnikami wyścigu szczurów. Albo hedonistami. Lub nihilistami. Czy czuliśmy się wtedy naprawdę szczęśliwi? Może skupiając się na 40% odczuwania szczęścia, na który mamy wpływ, warto wybrać model hamburgera numer cztery? Może nie warto marnować cennego czasu na pozostałe hamburgery?
Jak pisze Tal Ben Shahar trwałe szczęście nie polega ani na jak najszybszym zdobyciu szczytu, ani na bezowocnym okrążaniu góry. Szczęście to radość wspinaczki na sam szczyt!
Szczęście kojarzy mi się ze śmiechem. To może spojrzeć na ten stan ducha jeszcze z innej strony? Może warto w drodze do szczęścia oprzeć się na tym, co radzą inni? Seneka pisał, że szczęścia sprzyja przygotowanym. To bądźmy przygotowani! Tołstoj twierdził, że mądry jest zawsze szczęśliwy. Zainwestujmy w swoją mądrość! Choć znowu polskie przysłowie mówi, że to głupi ma zawsze szczęście. Może tędy prowadzi droga? Dostojewski był przekonany, że bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia. To może najlepiej być mądrze przygotowanym, cierpiącym głupcem? Odpada.
Do mnie przemawia najbardziej Albert Eistein : "Jeśli "a" oznacza szczęście, to a=x+y+z; przy czym x - to praca, y - rozrywki, z - umiejętność trzymania języka za zębami." To takie życiowe…
 
 

Wróć